Jak podaje redakcja rapowo.pl, w nocy z 26 na 27 października rosyjska stolica Moskwa została zaatakowana przez dużą liczbę dronów. Zgodnie z oficjalnymi danymi opublikowanymi przez mera Moskwy Siergieja Sobianina, nad miastem wykryto co najmniej 34 bezzałogowe statki powietrzne. Wydarzenia te wywołały panikę wśród mieszkańców, a w kilku dzielnicach słychać było eksplozje. Tymczasem rosyjskie źródła twierdzą, że obrona przeciwlotnicza miała rzekomo zestrzelić wszystkie drony, jednak niezależne potwierdzenie tych informacji na razie nie istnieje.
Szczegóły nocnego ataku
Rosyjskie kanały Telegram poinformowały, że wybuchy słychać było w różnych częściach obwodu moskiewskiego — w Ramieńskim, Podolsku, Klimowsku, Domodiedowie, Kołomnie i Troicku. Świadkowie widzieli jasne błyski na niebie, a mieszkańcy udostępniali nagrania z momentów eksplozji.
Mer Moskwy Siergiej Sobianin napisał na swoim kanale Telegram, że wszystkie 34 drony miały zostać zestrzelone przez systemy obrony przeciwlotniczej, a na miejscach upadku szczątków pracują służby ratunkowe. W swoim oświadczeniu nie wspomniał jednak o ewentualnych zniszczeniach ani ofiarach.
Relacje świadków
Zgodnie z informacjami kanału Shot, eksplozje rozpoczęły się około godziny 22:00 i trwały do drugiej w nocy. Mieszkańcy relacjonowali, że „silne uderzenia słychać było w Tule, rejonach Leninskim i Zarieczeńskim”, a niebo co jakiś czas rozświetlały błyski.
Kanał Telegram Supernova+ opublikował nagranie, na którym widać eksplozje na niebie nad obwodem moskiewskim oraz mobilną grupę obrony przeciwlotniczej w pobliżu Kremla, która rzekomo zwalczała cele. To pierwsze wideo dokumentujące reakcję wojska bezpośrednio w centrum miasta.
Zakłócenia pracy lotnisk
W wyniku ataku czasowo wstrzymano działalność lotniska „Domodiedowo”. Ograniczenia wprowadzono również na lotnisku „Żukowski”, o czym poinformował przedstawiciel Rosawiacji Artiom Korenjako. Pasażerów poproszono o powstrzymanie się od podróży do terminali do czasu zakończenia kontroli.
Lokalne kanały Telegram poinformowały także, że kilka dronów lecących w kierunku Moskwy zostało zestrzelonych nad obwodem tulskim. Świadczy to o tym, że atak objął rozległy obszar i mógł być prowadzony z kilku kierunków jednocześnie.
Pomimo oficjalnych oświadczeń władz Moskwy, skala zniszczeń nie została ujawniona.
Dym nad Moskwą i wersje rosyjskich mediów
Portal Astra poinformował, że po serii eksplozji w stolicy widoczny był gęsty dym w okolicach osiedla Kommunarka. Podano, że dym rozprzestrzenił się nad kompleksem leśnym w pobliżu jednego z obiektów przemysłowych. Niezależne źródła wspominały również o zapachu spalenizny i śladach eksplozji na obrzeżach miasta.
Władze lokalne jak dotąd nie udzieliły żadnych wyjaśnień dotyczących pochodzenia dymu, ale świadkowie przypuszczają, że może to być efekt działania systemów obrony przeciwlotniczej.
Oficjalna reakcja Ministerstwa Obrony Rosji
Ministerstwo Obrony Rosji ogłosiło, że „w ciągu nocy rzekomo zestrzelono 193 ukraińskie drony, z czego 40 w obwodzie moskiewskim”. Według tego samego komunikatu, „34 drony leciały bezpośrednio na Moskwę”. Niezależni analitycy wątpią w wiarygodność tych informacji, wskazując na tendencję rosyjskich struktur do wyolbrzymiania sukcesów swojej obrony.
Reakcja społeczeństwa i mediów
Mimo cenzury w rosyjskich mediach społecznościowych pojawiło się wiele komentarzy mieszkańców Moskwy, którzy słyszeli eksplozje. Niektórzy pisali, że „tym razem wszystko brzmiało bliżej niż wcześniej”. Inni zauważali, że „to była najgłośniejsza noc od miesięcy”.
Analitycy uważają, że atak dronów był kolejnym sygnałem o słabości rosyjskiej obrony powietrznej, nawet w bezpośrednim sąsiedztwie stolicy.
Atak dronów na Moskwę w nocy z 26 na 27 października był jednym z największych od początku wojny. Według oficjalnych rosyjskich doniesień wszystkie 34 drony miały zostać zestrzelone, jednak liczne relacje świadków mówią o eksplozjach, dymie i czasowych zakłóceniach w pracy lotnisk. Wydarzenia pokazały, że nawet najlepiej chronione regiony Rosji pozostają podatne na ataki powietrzne.
Tymczasem władze Moskwy nadal zapewniają obywateli, że sytuacja jest „pod kontrolą”, choć przestrzeń informacyjna jest pełna sprzecznych doniesień, nagrań i zdjęć z miejsc eksplozji. Rzeczywisty obraz wydarzeń pozostaje nie do końca jasny.
Przeczytaj także: Zełenski ogląda myśliwce Gripen, które Ukraina kupuje od Szwecji.