W środowy wieczór w mediach społecznościowych pojawiła się informacja o śmierci Dominiki Żukowskiej — piosenkarki i gitarzystki, kojarzonej z polską sceną szantową. Wiadomość przekazał wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka, publikując poruszający wpis na Facebooku. W jego słowach Żukowska została opisana jako „piękniejsza część duetu”, który przez lata tworzyła z Andrzejem Koryckim, zaznacza redakcja rapowo.pl. Polscy fani piosenki żeglarskiej szybko podchwycili tę wiadomość, a kolejne środowiska zaczęły publikować pożegnania. To jedna z tych informacji, które trudno przyjąć bez ścisku w gardle.
Informacja o śmierci i słowa Michała Gramatyki
Michał Gramatyka napisał, że Żukowska była jednym z najbardziej rozpoznawalnych głosów szantowej sceny. W swoim wpisie podkreślił jej delikatność, wrażliwość i kruchość, przyznając też wprost, że nie wie, „czy i co mówić i myśleć”. Emocjonalny ton tej wiadomości sprawił, że wiele osób potraktowało ją jak osobiste pożegnanie, a nie jedynie krótką notkę. Wiceminister zakończył wpis tytułem piosenki „Aniołowie dziś latają nisko”, którą Żukowska wykonywała wspólnie z Koryckim. Komentarz: takie słowa pokazują, jak mocno artystka była związana z ludźmi sceny, a nie tylko z samą muzyką.
„Piękniejsza część duetu, który od lat stanowiła z Andrzejem Koryckim. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów naszej szantowej sceny. Wcielona delikatność, wrażliwość, wręcz kruchość.”
„Gardło mam ściśnięte i kompletnie nie wiem czy i co mówić i myśleć…”
Pożegnania środowiska: Port Pieśni Pracy i inni
Wpis poświęcony Dominice Żukowskiej zamieścił również festiwal szantowy Port Pieśni Pracy. Organizatorzy opisali ją jako osobę „uczuciową, kruchą i delikatną jak piórko”, która witała ludzi sercem i ciepłem. Podkreślono też jej „anielską” obecność oraz to, że potrafiła zachwycać każdym dźwiękiem. W tekście pożegnalnym pojawiło się nawiązanie do utworu o „łódkach z kory”, którego sens w tej chwili nabrał wyjątkowej wymowy. W takich momentach muzyka przestaje być repertuarem, a staje się pamięcią.

„Uczuciowa, krucha i delikatna jak piórko, zachwycająca nas każdym dźwiękiem i sercem, z którym zawsze, absolutnie zawsze nas witała. Anielska.”
„Dziś z przejęciem to my przywołujemy każdą z nut tej, jakże dziś wymownej, piosenki.”
Ostatnie koncerty i skala straty dla fanów
Wzmiankę o ostatnich występach duetu opublikowała także znana grupa Trzeci Oddech Kaczuchy. Zwrócono uwagę, że jeszcze w niedzielę Żukowska i Korycki grali koncert w Kielcach, a wkrótce potem nadeszła informacja o jej śmierci. W pożegnaniu padły słowa o „ogromnej stracie”, co dobrze oddaje nastroje wśród fanów i muzyków. Jednocześnie przypomniano, że duet wydał razem cztery płyty, które dla wielu słuchaczy były stałym elementem żeglarskich spotkań i koncertów. Komentarz: nagła zmiana — od sceny do ciszy — bywa dla publiczności szczególnie trudna.
„Jeszcze w niedzielę grali koncert w Kielcach. A dziś już jej nie ma wśród nas. Razem wydali cztery płyty. Ogromna strata.”
Kim była Dominika Żukowska: droga na scenę
Dominika Żukowska była piosenkarką i gitarzystką, a z wykształcenia — psychologiem. Na scenie szantowej zadebiutowała w drugiej połowie lat 90., stopniowo budując rozpoznawalność w tym środowisku. Była związana m.in. z zespołem DNA, co stanowi ważny fragment jej muzycznej biografii. Najmocniej zapisała się jednak jako połowa duetu z Andrzejem Koryckim, z którym występowała od ponad 20 lat. Jej historia pokazuje, że w niszowej scenie liczy się nie tylko technika, ale też charakter głosu i relacja z publicznością.

Duet z Andrzejem Koryckim i styl koncertów
W duecie z Andrzejem Koryckim Żukowska wykonywała nie tylko piosenki żeglarskie, ale także ballady. Na stronie artystów podkreślano, że starali się przełamywać klasyczny podział na scenę i widownię. Chodziło o zdobycie kontaktu z publicznością i zapraszanie ludzi do wspólnego śpiewania dobrze znanych utworów. Taka forma koncertów sprawiała, że ich występy były bardziej spotkaniem niż „występem do obejrzenia”. Komentarz: dla wielu fanów szant to właśnie wspólnota jest sednem, dlatego taki sposób grania zostaje w pamięci na lata.
Przeczytaj także: Znany fotograf z Warszawy ścigany listem gończym. Zatrzymanie w Toruniu.