Na Uniwersytecie Browna w stanie Rhode Island doszło do tragedii, która ponownie przypomniała o bolesnej rzeczywistości masowej przemocy w USA. Jak informuje rapowo.pl, powołując się na CNN, studenci przez dziewięć godzin byli zmuszeni ukrywać się w salach wykładowych, bibliotekach i halach sportowych, czekając na zakończenie policyjnej operacji. Informacja o aktywnym strzelcu zamieniła zwykły dzień nauki w noc grozy. Młodzi ludzie wysyłali do bliskich pożegnalne wiadomości, nie wiedząc, czy wyjdą z tego żywi. Do rana władze uczelni potwierdziły śmierć dwóch studentów oraz obrażenia kolejnych osób.
Jak rozpoczęła się strzelanina na kampusie
Wydarzenia rozegrały się w zimową sobotę, dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem, gdy kampus żył typowym życiem przed sesją. Część studentów przygotowywała się do egzaminów w bibliotece, inni uczestniczyli w konsultacjach lub spędzali czas z przyjaciółmi. O godzinie 16:22 na telefony zaczęły napływać pilne alerty o aktywnym strzelcu w pobliżu budynku inżynieryjnego Barus & Holley. W komunikatach wzywano do natychmiastowego zamykania drzwi, wyciszania telefonów i ukrywania się. Uczelnia ostrzegła także, że w ostateczności dopuszczalne jest uciekanie lub stawianie oporu w celu samoobrony. W ciągu wieczoru pojawiło się jeszcze kilka komunikatów z aktualizacjami sytuacji.

Relacje świadków w budynku wydziału inżynierii
W jednej z największych sal wykładowych zajęcia prowadził 21-letni asystent wykładowcy Joseph Oduro. Gdy padły pierwsze strzały, studenci właśnie zbierali się do wyjścia z sali. Według relacji Oduro, napastnik wszedł od tylnej części audytorium i niemal natychmiast zaczął strzelać. Kule trafiły w tablicę kilka sekund po tym, jak wykładowca odszedł z tego miejsca. Jeden ze studentów został postrzelony w nogi. Oduro wraz z około dwudziestoma osobami schował się za katedrą, która była jedynym możliwym schronieniem w pomieszczeniu.

„Po prostu chcieliśmy przeżyć”
Jak relacjonował asystent, przestrzeń do ukrycia była skrajnie ograniczona, ale nie było innego wyjścia. Studenci tulili się do siebie, dzwonili pod numer alarmowy i starali się zachować ciszę. Czas oczekiwania na wejście ochrony wydawał się nie mieć końca. Dopiero gdy funkcjonariusze służby bezpieczeństwa weszli do sali i poinformowali, że można bezpiecznie wyjść, ludzie odważyli się podnieść głowy. Dla wielu był to najbardziej przerażający moment w ich życiu.
Zakrojona na szeroką skalę akcja policyjna i lockdown
Po pierwszych doniesieniach o strzelaninie na teren uczelni przybyło ponad 400 funkcjonariuszy służb lokalnych, stanowych i federalnych. Policja przeszukiwała budynki, ewakuowała wybrane obiekty i poszukiwała podejrzanego, który według wstępnych informacji opuścił budynek inżynierii i oddalił się w kierunku Hope Street. Studenci byli przetrzymywani w schronieniach w bibliotece, hali sportowej i innych obiektach. W niektórych strefach ludzi przeniesiono do bezpieczniejszych budynków dopiero późno w nocy. Dopiero o 5:40 rano uniwersytet ogłosił zakończenie nakazu pozostania w ukryciu.

Ofiary i statystyki przemocy z użyciem broni
Według oficjalnych danych uczelni w wyniku strzelaniny zginęło dwoje studentów. Dziewięć osób odniosło obrażenia o różnym stopniu ciężkości, z czego jedna znajduje się w stanie krytycznym. Kilku poszkodowanym udzielono pomocy medycznej i wypisano ich ze szpitala. Tragedia na Uniwersytecie Browna wpisuje się w szersze statystyki: tylko w 2025 roku w USA odnotowano setki masowych strzelanin i tysiące zgonów spowodowanych użyciem broni palnej. Każde takie zdarzenie pozostawia głębokie rany nie tylko w rodzinach ofiar, ale także w całych społecznościach.

Poszukiwania podejrzanego i fałszywe tropy
W toku śledztwa funkcjonariusze skupili się na potencjalnym podejrzanym przebywającym w hotelu Hampton Inn, oddalonym o około 20 mil od Providence. W nocy do obiektu wkroczyły dziesiątki oficerów, w tym agenci FBI i marszałkowie USA. Mężczyznę przesłuchano i poinformowano o przeszukaniu jego mieszkania. Jednak już następnego wieczoru został zwolniony, gdyż – jak podano – dowody wskazują na inny kierunek śledztwa. Dochodzenie, według władz, wciąż trwa i pozostaje wiele niewyjaśnionych kwestii.
Studenci, którzy przeżyli strzelaninę po raz drugi
Dla części studentów Uniwersytetu Browna ta tragedia była bolesnym powtórzeniem wcześniejszych doświadczeń. Kilkoro z nich było wcześniej świadkami innych masowych strzelanin w szkołach. Jedna ze studentek przyznała, że początkowo nie uwierzyła w prawdziwość alarmu, jednak panika narastała z każdą kolejną niepokojącą informacją. Dla tych osób wydarzenia na Brownie otworzyły stare psychiczne rany. Mówią oni nie tylko o strachu, lecz także o gniewie, że przemoc ponownie ich dosięgła.

Typowe emocje studentów tamtej nocy
- strach o własne życie
- panika i dezorientacja
- gniew z powodu powtarzających się tragedii
- poczucie bezsilności
- troska o przyjaciół i bliskich
Skutki dla społeczności uniwersyteckiej
Władze miasta oraz kierownictwo uczelni podkreślają długofalowe konsekwencje takich wydarzeń dla młodych ludzi. Współcześni studenci dorastają w rzeczywistości, w której szkolenia na wypadek aktywnego strzelca stały się normą. Dla wielu wykładowców i studentów proces uświadamiania sobie tego, co przeżyli, dopiero się zaczyna. Pojawiają się głosy o konieczności wsparcia dla poszkodowanych oraz ponownego przemyślenia kwestii bezpieczeństwa. Tragedia na Uniwersytecie Browna po raz kolejny pokazała, jak kruche może być poczucie bezpieczeństwa nawet w pozornie chronionych miejscach.