Na polskich stacjach paliw coraz trudniej znaleźć ceny, które jeszcze kilka tygodni temu wydawały się standardem. Ceny paliw w Polsce rosną, a szczególnie mocno widać to w przypadku oleju napędowego. Analitycy rynku nie ukrywają, że poziom 8 zł za litr przestał być tylko medialnym hasłem, a staje się realnym scenariuszem dla coraz większej liczby kierowców. Na części stacji, zwłaszcza poza największymi sieciami, taki pułap może pojawić się szybciej, niż wielu klientów zakłada. Według ekspertów kierunek zmian jest dziś dość jednoznaczny, rapowo.pl podaje, powołując się nа money.pl.
W obserwacjach z Warszawy różnice między stacjami są już bardzo wyraźne. W poniedziałek 16 marca cena diesla na jednej trasie w stolicy wahała się od 7,37 zł do 7,89 zł za litr, a diesel premium dochodził do 7,99 zł. To pokazuje, że granica 8 zł nie jest już abstrakcyjna, tylko praktycznie znajduje się na wyciągnięcie ręki. Jednocześnie dla benzyny Pb95 notowano poziomy od 6,48 zł do 7,04 zł za litr, co także potwierdza wyraźny wzrost presji cenowej na rynku detalicznym.
To nie wygląda jak chwilowe wahnięcie. To wygląda jak rynek, który przesuwa się na nowy, wyższy poziom cenowy. Kierowcy widzą to już nie w raportach, ale na pylonach przy drogach.
„Nie zdziwię się, jeśli gdzieś już teraz będzie można zatankować diesla po 8 zł za litr” – ocenił dr Jakub Bogucki z e-petrol.pl.
Dlaczego ceny paliw tak szybko rosną
Eksperci wskazują, że główny problem widać dziś na poziomie rynku hurtowego. To właśnie tam paliwo drożeje szybciej, niż są w stanie pokazać to średnie ceny detaliczne. Według analityków weekendowy wzrost hurtowej ceny diesla w polskich rafineriach wyniósł 90 zł na tonie, czyli około 9 groszy na litrze. Jeżeli taki trend się utrzyma, stacje będą miały coraz mniej przestrzeni do utrzymywania niższych cen.

Rafał Zywert z firmy Reflex podkreśla, że w normalnych warunkach średnia cena diesla w Polsce byłaby już wyższa. Jego zdaniem to działania Orlenu częściowo przyhamowały wzrost średnich cen na rynku. Nie oznacza to jednak, że problem zniknął. To raczej chwilowe spowolnienie, które nie zmienia ogólnego kierunku.
Najważniejsze czynniki, które dziś pchają rynek w górę, to:
- droższy zakup paliwa w hurcie
- coraz mniejsza przestrzeń na utrzymywanie niskiej marży detalicznej
- wyższa presja kosztowa na stacje niezależne i franczyzowe
- szybszy wzrost cen oleju napędowego niż benzyny
- ograniczona możliwość długiego amortyzowania podwyżek przez operatorów rynku
„To działania Orlenu przyblokowały wzrost średnich cen paliwa na rynku. W normalnych warunkach już mielibyśmy diesla średnio powyżej 8 zł za litr” – ocenił Rafał Zywert, analityk rynku paliw z firmy Reflex.
Orlen trzyma ceny niżej, ale nie cały rynek może iść tą samą drogą
W ostatnich dniach dużo uwagi przyciągnęła decyzja Orlenu o niemal całkowitej rezygnacji z marży na paliwa sprzedawane na własnych stacjach. Spółka ograniczyła w ten sposób wzrost cen dla kierowców, ale eksperci zaznaczają, że taki model nie jest łatwy do powielenia przez wszystkich operatorów. Szczególnie trudną sytuację mają stacje niezależne, które kupują paliwo drożej, niż największy gracz sprzedaje je na własnych obiektach. To właśnie tam najszybciej mogą pojawić się najwyższe ceny detaliczne.
Trzeba też pamiętać, że marża detaliczna nie jest czystym zarobkiem. Z tej kwoty właściciele stacji pokrywają podstawowe koszty działalności, w tym logistykę, wynagrodzenia, utrzymanie obiektu i energię. Dlatego część firm nie może po prostu „dopłacać do interesu”, żeby utrzymywać ceny na poziomie konkurenta kontrolującego własny łańcuch dostaw. To jeden z powodów, dla których średnie ceny w kraju mogą jeszcze wzrosnąć, nawet jeśli największe sieci będą próbowały je czasowo łagodzić.
Jakie ceny paliw prognozują analitycy
Prognozy na obecny tydzień są dla kierowców dość czytelne. Według analityków średnia cena oleju napędowego w Polsce może wynieść od 7,77 zł do 8,01 zł za litr. Dla benzyny 95 przewidywany przedział to 6,54–6,69 zł za litr. Inne media branżowe również potwierdzają, że diesel pozostaje najdroższym paliwem i na części stacji może już ocierać się o psychologiczną granicę 8 zł.
Poniżej najważniejsze widełki cenowe i punkty odniesienia z ostatnich analiz:
| Rodzaj paliwa / wskaźnik | Aktualny lub prognozowany poziom |
|---|---|
| Diesel – obserwowane ceny w Warszawie | 7,37–7,89 zł/l |
| Diesel premium – maksima na pylonach | do 7,99 zł/l |
| Diesel – prognozowana średnia w Polsce | 7,77–8,01 zł/l |
| Benzyna Pb95 – obserwowane ceny | 6,48–7,04 zł/l |
| Benzyna Pb95 – prognozowana średnia | 6,54–6,69 zł/l |
Takie dane pokazują, że temat nie dotyczy już pojedynczych wyjątków. Średnia cena krajowa przesuwa się w górę, a różnice między stacjami są coraz większe. Dla wielu kierowców oznacza to konieczność bardziej świadomego planowania tankowania i szukania okazji tam, gdzie promocje faktycznie obniżają rachunek.
Promocje na tankowanie łagodzą rachunki, ale nie odwracają trendu
W odpowiedzi na rosnące ceny część sieci uruchomiła promocje na tankowanie. Orlen od 12 marca do 3 maja oferuje użytkownikom aplikacji Vitay zniżkę do 35 groszy na litrze przy tankowaniu do 50 litrów w czasie kolejnych ośmiu weekendów. Podobny mechanizm wprowadziło BP w aplikacji BPme – także do 35 groszy na litrze, przy ośmiu tankowaniach do 50 litrów, raz w tygodniu. Z kolei Shell uruchomił akcję, w ramach której wybrane paliwa premium można tankować w cenie paliw podstawowych, codziennie między 14:00 a 18:00.

To ważne ulgi z perspektywy kierowcy, ale eksperci nie mają wątpliwości, że takie akcje nie likwidują źródła problemu. One jedynie chwilowo obniżają koszt pojedynczego tankowania. Średnia rynkowa nadal pozostaje pod wpływem drożejącego hurtu i ograniczonej rentowności detalicznej.
„Jest miejsce na dalsze wzrosty i cały czas idziemy w kierunku średniej ceny 8 zł za litr oleju napędowego” – podkreślił ekspert firmy Reflex.
Co to oznacza dla kierowców w najbliższych dniach
Najbliższe dni mogą być dla rynku paliw kluczowe, bo nowe cenniki hurtowe publikowane przez największych graczy pokażą, czy detal ma jeszcze jakąkolwiek przestrzeń do obrony przed kolejną falą wzrostów. Jeśli koszt zakupu dla stacji zbliży się do poziomu około 7,85–8 zł brutto za litr, droga do średniej ceny powyżej 8 zł stanie się bardzo krótka. Szczególnie dotyczy to miejsc, które nie mają zaplecza dużej sieci i nie są w stanie prowadzić agresywnej polityki cenowej.
Dla zwykłego kierowcy wniosek jest prosty: wzrost cen nie został zatrzymany, a jedynie częściowo spowolniony. Diesel po 8 zł za litr może najpierw stać się codziennością na wybranych stacjach, a później wejść także do średnich krajowych. Benzyna Pb95 również pozostaje w trendzie wzrostowym, choć na razie rośnie wolniej. W praktyce oznacza to, że promocje, aplikacje i wybór stacji mogą dać krótkoterminową ulgę, ale nie zmienią faktu, że rynek paliw w Polsce wszedł w okres wyraźnie wyższych cen.