Vkie: „Muza Pezeta nauczyła mnie, że w rapie trzeba być bezpośrednim. Nie ma tutaj miejsca na maski, na kreowanie postaci” — wywiad

fot. @yacubki

Vkie, młody reprezentant śląskiego podziemia wypuszcza w piątek (15.10.21), na wszystkie streamingi, swój pierwszy longplay. Udało nam się zgadać. Spotkaliśmy się w Łaziskach, na blokowisku, co znacząco dodało klimatu, i porozmawialiśmy o nadchodzącej płycie oraz o tym, kim właściwie czuje się Łukasz. Pierwszy wywiad z Vkie tylko na łamach rapowo.pl


Wojciech Szelc: Fajnie, że udało nam się spotkać, żeby porozmawiać jeszcze przed premierą twojej płyty. Porozmawiamy o tobie, kim tak naprawdę czujesz się jako artysta/raper i na pewno dowiemy się trochę o nadchodzącej płycie.

Vkie: No jasne, lecimy.

Kiedyś nawinąłeś, że underground jest już dla Ciebie za mały. Masz jeszcze takie wrażenie, że Vkie to ksywa podziemnego rapera, czy czujesz, że przebiła się poza?

Wydaje mi się, że samo podziemie urosło. W undergroudzie robi się teraz podobne zasięgi, jak kiedyś bardziej znani raperzy. Nie wydaje mi się, żebym podciągał się pod mainstream. W żadnym stopniu, choć trochę się o niego ocieram przez współprace z ludźmi z mainstreamu. Nawet w to nie celuję, chce zostać w klimacie underu.

Poniekąd odpowiedziałeś mi na następne pytanie, choć nie do końca. Wcześniej pytałem się o ksywę, a teraz pociągniemy ten wątek w stronę krążka. Dżungla to pierwszy tak duży projekt w twoim wykonaniu, pojawią się na niej tacy artyści jak Schafter, z którym już współpracowałeś, czy Olszakumpel, a są to ksywy znane w mainstreamie. Masz takie przeświadczenie, że jest to płyta, która może Cię wynieść jeszcze wyżej?

Wydaje mi się, że tak. Myślę nawet, że same single, które wypuściłem już mnie wyżej wybiły. Zasięgi mocno rosną, mimo że nie mam jakichś ludzi z góry, którzy nad tym stoją. Moja muzyka idzie wyżej, to jest dla mnie najważniejsze. Muzyka zawsze jest na pierwszym miejscu. Mówi się, że dobra muzyka zawsze obroni się sama. To jest zajebiste, że to idzie bez odgórnego wsparcia. Ja za featy nie płaciłem, więc to, że ludzie na takim poziomie, ludzie kumaci chcą ze mną działać — jest zajebiste, bo pewnie mają masę innych ofert współpracy.

Dobrze, że wspomniałeś o singlach. Przedpremierowo wypuściłeś 6 singli promujących nadchodzący album. Klip do My kontra oni na YouTube przebił 116 tysięcy wyświetleń. Odbiór singli wpłynął na to jak przygotowujesz się mentalnie na recepcje całości albumu? Być może nahypowało Cię to?

Tak, tak, tak, zdecydowanie. Dużo ludzi zaczęło wbijać się w ten brand Dżungli, albo może bardziej jej klimat. Dużo ludzi pisało o Dżungli, nawet taki movement trochę się zrobił z tego. Zrobiłem taki meme nawet, że „Dżungla nie istnieje” i w ch*j ludzi zaczęło to łapać, wrzucać emoji palmy pod trackami, dużo ludzi się najarało, a wraz z nimi ja. Rap jest dla mnie muzyką… jak by to ująć… To nie jest pop, gdzie artysta wypuszcza jakiś track i ma wyje*ane — takie plastikowe podejście. Wiesz, rap łączy ludzi ze sobą. Ja nigdy stary nie spotkałem się z czymś takim; spotykasz w barze nieznajomego, który mówi „Ja jestem fanem Katy Perry. Słyszałeś ten nowy singiel Katy Perry?”, a często spotykam się z tym, że ludzie zaczynają nawijkę o rapie, o jakimś artyście i nagle zaczynają się ze sobą porozumiewać. Słuchacze zaczęli się jarać singlami, ludzie zaczęli się jarać, więc to też mnie jeszcze bardziej zajarało.

Kiedy w swojej karierze poczułeś, że chcesz stworzyć longplay, pełną płytę, jak to wyglądało z twojej perspektywy. Musiałeś dorosnąć do tego jako raper/artysta, czy raczej obudziłeś się i pomyślałeś „sklejam płytę”, wstałeś i wziąłeś się do roboty?

Pomysł na płytę powstał już w 2019 roku. Wydałem wtedy taki mixtape Zanim poznałem dżungle, można to potraktować jako wstęp do Dżungli. Wtedy jeszcze nie miałem konkretnego planu na płytę, wydaje mi się, że musiałem dorosnąć do samego konceptu i o co tak naprawdę w tej Dżungli chodzi. W sierpniu, 2020 roku, płyta miała się ukazać, ale wydaje mi się, że nie byłem na to gotowy jako artysta. Podciąłem sobie trochę skrzydła, narzuciłem na siebie dużo stresu. Dałem znać słuchaczom, że będzie płyta, ale nie miałem jeszcze na nią pomysłu. Musiałem przejść ciężkie rozkminy na bani, żeby ogarnąć jaką mam wizje tej płyty. Jest to ponad rok opóźnienia, ale koniec końców cieszę się, że tak wyszło, ponieważ mogłem zrozumieć czym tak naprawdę jest dla mnie Dżungla.

Wracając jeszcze do My kontra oni. To kawałek otwierający płytę, porównując go do twoich starszych tracków, na nim jesteś o bardziej pewny siebie. Wyrobiłeś już sobie takie coś, że czujesz się jakbyś w scenie wchodził z buta, wiesz czego chcesz i bierzesz swoje? Czujesz progres jako raper?

Tak, na pewno. Czuję to przez to o czym wcześniej rozmawialiśmy. Coraz więcej ludzi zaczyna czaić klimat. Widzę progres po czasie, jak z miesiąca na miesiąc, z roku na rok, moja muzyka zaczyna brzmieć jeszcze lepiej. Sam przyznam, że jak spojrzysz na klipy z 2019 roku, to ja stary nie wiedziałem jak się zachować przed kamerą. Teraz to jest coś takiego, że staję przed kamerą i w ch*j pewnie się czuję. Jestem sto procent sobą, to jest sto procent mnie. Nie mam już obaw o hejt w Internecie. Mam świadomość, że to jest dobre.

Mówisz, że jest teraz sto procent Ciebie. Czujesz się bardziej Łukaszem czy Vkim? Na scenie nie zakładasz żadnej maski, nie jesteś postacią?

Nie wydaję mi się, żeby to była jakaś postać. Tego nauczyła mnie muza Pezeta. Jestem jego wielkim fanem i jego płyt; Muzyki Poważnej, Muzyki Klasycznej. Nauczyła mnie, że w rapie trzeba być bezpośrednim. Nie ma tutaj miejsca na maski, na kreowanie postaci. W każdej linijce masz być sto procent sobą. Wydaje mi się, że ja jestem sto procent sobą w muzyce.

A tak w ogóle, Multi spropsował My Kontra Oni na jednym z livestreamów. Będzie wspólny track?

Wiesz co… Nie chce za bardzo współpracować z ludźmi, których nie znam. Multi to po prostu inny target.

Jasne. Od razu jak zobaczyłem, że jeden z kawałków nazywa się SMI*, to aż morda mi się uśmiechnęła. Jest celem Vkiego, żeby położyć SMI na mapie, jako reprezentant południa?

Tak. Był Rahim z Mikołowa, który jest dużą ksywą, ale poza nim nie było nikogo z tego rejonu, kto mógłby coś pokazać. Czuję trochę odpowiedzialność za to, żeby popchnąć to miejsce dalej.

W Toksyny nawinąłeś; „Legenda się rodzi. V K I E, twój diss mi nie grozi”, „Lepiej pilnuj dziewczyny”. Znowu bardzo duża pewność siebie i poczuwanie się nawet do statusu legendy. Dążysz do tego?

Na pewno do tego dążę. Chce zostawić coś po sobie na Ziemi. Nie chce być zwykłym Łukaszem, który był, umarł, zniknął i już go nie ma. Chce zostawić po sobie legendę i wydaje mi się, że jestem w stanie to zrobić, jeśli będę ciężko pracować. Trochę przechwałki w tym jest, ale tak — chcę zostać legendą.

Nie da się ukryć, że Dżungla jest opowieścią pisaną przez Ciebie. Wciągasz słuchaczy w świat drugów, złamanych serc i braterskiej miłości. Masz takie przeczucie, że tworząc to co tworzysz, przestrzegasz przed zagubieniem się w Dżungli czy raczej płyta spełnia formę pamiętnika, w którym zapisujesz swoją osobistą podróż?

Jedno i drugie. Chcę, żeby ta muzyka miała wartość, żeby wpływała na ludzi. Ludzie, często małolaci, piszą do mnie, że ta muzyka im pomaga w ciężkich chwilach, przy rozstaniach z dziewczyną czy kiedy jest ciężej w domu. To jest dla mnie zajebista sprawa, że to nie jest muzyka na melanż, która przeleci i to jest koniec. Ludzie wiążą z tym jakiś okres w swoim życiu i to jest super. Chcę, żeby Dżungla pomagała słuchaczom odnaleźć się w swojej dżungli, przejść przez trudny okres.

Mój faworyt z płyty to Jeb*ć twoich ziomków, bit cudo, więcej Vkiego na bitach z klawiszami w tle, ale mówiąc całkiem poważnie, jest chyba jednym z… mocniejszych kawałków jeśli chodzi o dojrzałą rozkminę i wprowadzenie słuchacza w odrobinę mroku. Słuchając tego wałka miałem wrażenie, że wiesz; idę uliczką w nocy, nad głową światła miasta. Rzucasz w tym utworze, że jest to poetycka gadka. Czujesz się poetą swojego miasta?

Wydaje mi się, że w moim mieście nie ma tylu ludzi, którzy słuchają mojej muzy. Chyba nie mogę się nazwać poetą tego miasta, choć próbuję przekazać to co się tutaj dzieje, to co dzieje się na ulicach, ale czy jestem poetą? Raczej nie.

Na zakończenie; dlaczego Dżungla jest ważnym albumem?

Nie spotkałem jeszcze takiej płyty w kraju. Starałem się na tej płycie połączyć świeże brzmienie, to jest dla mnie ważne, i opowiedzieć jakąś historię. To nie jest płyta typu storytelling, ale w każdym kawałku o czymś opowiadam, wyrażam emocje. Nie pierd*lę o niczym i jest to owinięte wszystko w dobrą formę. Dobry mix Pazzy odje*ał, płyta brzmi zajebiście. Jest to sto procent mojej wizji. Takiej okładki też jeszcze nie widziałem, dlatego jest ważna.

Świetnie. Dzięki wielkie za poświęcony czas i za rozmowę. Trzymaj się i powodzenia w przyszłych projektach.

Dzięki wielkie!

*SMI – oznaczenie tablic rejestracyjnych w powiecie mikołowskim, na terenie którego leżą Łaziska.

Ciekawe tematy

5 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz!
Podaj swoje imię

Ciekawe tematy