Trap z przekazem? Vkie zaprosił słuchaczy do swojego świata. Recenzja płyty „Dżungla”

Nie wszyscy jeszcze o nim słyszeli, a ci co znają, albo nienawidzą, albo kochają. Jeśli zaliczacie się do grupy niezaznajomionych z muzyką Łukasza, to dobry moment, żeby to zmienić. Vkie to reprezentant undergroundowej sceny z południa kraju, który śmiało bawi się muzyką, uderzając w mocno trapowe bity, przy czym nie stroniąc od rzucania zwerbalizowanej obserwacji życia między blokami. 15 października 2021 roku wydał swój pierwszy longplay pt. Dżungla, składający się z 20 utworów. To jego największy projekt dotychczas, i jak sam przyznał w wywiadzie, przestroga i przewodnik po dżungli.

Pięć miesięcy przed wydaniem płyty, młody Ślązak wypuścił 6 singli promujących krążek, które łącznie zebrały ponad 900 tysięcy wyświetleń na YouTube. Niezły wynik jak na projekt tworzony bez wsparcia wytwórni. Tydzień przed premierą, hype był zdecydowanie podkręcony, co cieszy, biorąc pod uwagę, że Dżungla nie istnieje.

MY KONTRA ONI to wałek otwierający płytę i ostatni z przedpremierowych singli. Cieszę się, że akurat ten utwór wprowadza nas w Dżunglę, bo to idealna wizytówka. Łukasz wbija na bujający bit z buta, utrzymując flow, którym wciąga słuchacza. Czuje się pewnie i jasno stawia swoje cele, śmiało atakuje nawijając: „Ona chciała wąchać koko z tobą, a masz tylko klej. Chciałeś być numerem jeden, a jesteś numer sześćdziesiąt. Jesteś pozer, nawet starzy Ci nie wierzą”. Atak na nieokreślonego wroga, hejterów, czy może szpila wbita w konkretny cel?

Podoba mi się, że Vkie nie stara się ukrywać pochodzenia z małego miasta, pozostaje blisko świata, który bardzo dobrze zna. Raper nawija; „Prochy żeby nie dostać depresji. Wiem, że to skumają wszyscy ludzie z małych mieścin” (MIĘTA), a kolejnym dobrym przykładem jest całe SMI, którego tytuł pochodzi od oznaczenia tablic rejestracyjnych (Mikołów, woj. śląskie), i nie kryje swojej przynależności do grona reprezentantów Południa.

Ciężko nie zwrócić uwagi na częste zwroty o dupach, które ciągnie przez kolejne wałki, i nie tylko, bo motyw miłości, pożądania i złamanych serc nie jest nowością w twórczości Vkie. Stąd też nie dziwi obecność Schaftera na TO I TAMTO, które ewidentnie różni się stylem od innych tracków na Dżungli. Nie klepie trapowym hukiem w łeb, choć utrzymuje nowoszkolne brzmienie, które rozbuja wasze koleżanki. Motyw ten przewija się przez całą płytę, przez co miejscami jest monotonne. Bardzo podobna śpiewka na HANNAH MONTANA oraz NIEMIŁO. Nawijka o uczuciach to chleb powszedni rapera. Na trackach łatwo znaleźć też zwroty o miłości do braci i ekipy, dlatego cieszy obecność Olszy na bonusowym kawałku PUSTKA. Mam wrażenie, że obydwaj gracze w rapie pozostają niezmiennie blisko ziomków, o których wspominają w wersach, a wraz ze wzrostem popularności nie odwracają się od ekipy, dzięki czemu dobrze się zgrywają. Pomysł na feat zdecydowanie ucieszy podobnie myślących słuchaczy.

Niektórzy pewnie przyczepią się do ostrego języka, z którym nie wszyscy czują się komfortowo. Czy to minus? W żadnym wypadku. Vkie, nawijając o blokach czy byciu blisko ulicy, naturalnie nawija w dosadnym tonie, który nie każdemu się spodoba, ale sęk w tym, że nie musi się podobać, bo jak sam raper nawinął na NIEMIŁO: „Jedyna możliwość, mieć wyjebane we wszystko„. Nie powinno też szokować to, że częstym motywem są dragi, a jeśli szokuje, to spełnia jedną z funkcji płyty – przestroga przed dżunglą. Już wcześniej w tekście wspominałem o postawie obserwatora, którą przyjmuje raper. Łukasz w wersach opisuje wszystko to, czego był świadkiem, czego doświadczał, oprowadza słuchacza po swoim świecie.

Dżungla jest pełna przemyśleń dotyczących życia na blokach bez gloryfikowania ich. Vkie często zwraca uwagę na chęć wybicia się. Nie ukrywa ciosów, które pozostawiły ślady na bani. Mocno to podkreśla w NAUCZYŁEM SIĘ. Przedstawia miasto, które moknie łzami matek, które zabija codzienność, i nie ukrywa chęci wydostania się z bloków w lekko prześmiewczej zwrocie: „Typy wyznają miłość blokom, ja nie chce umrzeć tam„.

Vkie to zdecydowanie ksywa, o której warto pamiętać. Sam raper nie śpieszy się z wyskoczeniem z undergroundu na dużą scenę; czuje się pewnie w swoim środowisku, co zdecydowanie czuć na płycie. Na krążku niczego nie ukrywa, jest sobą, gościem z blokowisk, który przedstawia wycięty fragment rzeczywistości i kładzie słuchaczowi na talerzu. Czuć progres w pracy nad muzyką oraz stylem, którym poszczycić się może niewielu raperów na scenie. Nowoszkolne granie z przekazem, który trafi do tych, którzy słuchać potrafią. Flow w niektórych kawałkach potrafi zaskoczyć. Dżungla to nie tylko kolejny milestone w karierze rapera, ale również ważny ślad pozostawiony na mapie podziemnych albumów. Osobiście uważam, że krążek raczej nie należy do totalnych topek. Jest jednak dobrym kierunkiem obranym przez rapera, i zdecydowanie płytą, przez którą trzymam kciuki i nie mogę doczekać się kolejnych projektów.

fot. kadr z klipu

Ciekawe tematy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz!
Podaj swoje imię

Ciekawe tematy