Edzio jest jeszcze gorszym raperem niż Deys, jednak to możliwe

Niedawno napisałem tekst o tytule „Czy Filipek to skończone beztalencie?”. Przeglądając twórczość Filipka, trudno nie natrafić na Edzia, który nagrał z Filipkiem „Płytę dekady” (tak, to tytuł ich płyty w duecie). Edzio zaimponował mi genialną wycieczką personalną w stronę Filipka, podczas finału WBW 2014, gdy wśród ciekawych i różnorodnych jak kawałki Szpaka pisanek, wypomniał swojemu oponentowi brak matury. Niestety, to tyle. Poza tym naprawdę nie znalazłem odpowiedzi, jakim cudem Edzio pomacał się z mainstreamem?

Podjąłem się odnalezienia odpowiedzi, na to nurtujące mnie pytanie. Mijały godziny, a ja przesłuchiwałem kawałek po kawałku, nutka po nutce. Doszedłem do wniosku, że nie może być aż tak beznadziejny, skoro jego kilka nagrań zrobiło milionowe viewsy. Sprawdziłem zatem najpopularniejszy numer na kanale „Edzio” (pomijając to, że na featcie jest Filipek), ten utwór jest po prostu tragiczny. Dawno nie słuchałem niczego, co wprawiło mnie w tak duże zażenowanie.

Tłumacząc na moje: ostatnio popularne jest – jak to bywa w polskim rapie – kiedy ktoś nie ma nic do powiedzenia, ale flow, miła muzyka, albo zwyczajnie regularne bicie własnej laski i powtarzanie „ona” w każdym kawałku może zachęcać do słuchania. W przypadku Edzia nie znalazłem żadnego atrybutu. Flow Edzia, niemalże w każdym kawałku odstrasza słuchacza. Każde nawijane słowo męczy odbiorcę bardziej, niż samego rapera. Nie chcę stosować tutaj trywialnych porównań do Filipka, ale jakoś ten drugi mając flow jak turystyczna kuchenka gazowa, potrafi na tyle posklejać kawałek, że jest on słuchalny, ba! Nawet jest słuchalny kilkukrotnie! Edzio nawija tak, jakby ktoś okrutnie znęcał się nad osobą z problemami gastrycznymi.

Ehh… Teraz „warstwa liryczna”. Kiedyś, w jakimś wywiadzie Sokół powiedział, że „lubi, gdy raperzy są jacyś”. Nazwanie Edzia raperem „nijakim”, jest z całą pewnością trafne. Nie znalazłem żadnego utworu, w którym Edzio od początku do końca nawinął cokolwiek, co mogłoby nadrobić jego beznadziejny sposób rapowania. Mógłbym ulec i napisać, że dobrze trafia w bit, tylko czy nie jest to zbyt mało jak na rapera z mainstream’u?

Katując swój aparat słuchu, natrafiłem na dosłownie jeden kawałek, w którym zdarzyło się Edziowi nawinąć coś ciekawego. Właściwie jest to tylko zwrotka, ale uczciwie przeszukałem wszystko. Polecam sprawdzić zwrotkę Edzia z tego kawałka i porównać ją do reszty…

Nie da się pominąć pomysłu, że może freestylowiec powinien polecieć w takie bragga/punche i skupić się wyłącznie na tego rodzaju rapie? Na poczet tego tekstu, postanowiłem przeszukać jeszcze dogłębniej internet, aby odnaleźć, chociaż kilka podobnie zjadliwych „bangerów” od Edzia, tylko po to, żeby nie był to aż tak jednostronny artykuł. Niestety nie zdążyłem nic znaleźć, zanim Edzio opublikował kawałek „The Real Slim Edzio”. Znów ogarnęło mnie zupełne zażenowanie – tego tak po prostu nie da się słuchać. Uznałem, że jestem jakiś czepliwy i muszę skonsultować moje zdanie z kimś, kto nie je mięsa i doskonale rozumie czym jest choroba weneryczna. Poprosiłem o opinię Winiego (za jedyne 50 zł). Zobaczcie sami:

źródło: youtube.com

Z racji tego, że Wini jest znanym i lubianym dyplomatą, pozwolę sobie na podsumowanie tego kawałka za niego: DNO.

Jestem chyba jedynym człowiekiem, któremu nie przeszkadza TikTok Edzia. Tak naprawdę to propsy, że odnalazł sposób na promocję swojej postaci. Niekoniecznie rozumiem fenomen, ale doceniam pracę i chęci, szczególnie że ewidentnie „to działa”.

Nie jestem też jakkolwiek negatywnie nastawiony do Edzia jako osoby, nie znamy się, ale robiąc dogłębny research na temat jego twórczości, wydaje mi się, że jest jednym z niewielu raperów, z którym chciałbym napić się wódki. Zresztą, kto nie chciałby się napić wódki z kolesiem, który potrafił dorzucić „twoją niunię” do wszystkich dotychczas wymyślonych epitetów, no i jeszcze kilku. Wymyśliłem, że Edzio powinien mieć jakiś mocny beef, tylko z kimś serio liczącym się w branży i umiejącym rapować. Mogłoby to wymusić na nim napisanie jakichś killerów, które pomimo jego szpetnej i bezpłciowej jak kawałki Deysa nawijki, nadrobiłyby szeregiem punchy i ciekawych ataków. Niestety nie jestem w stanie zakończyć tego tekstu propsem, ale mogę z tego miejsca pozdrowić kolesia, który nagrał kawałek UMARMIDZIADEK i zapłacił Winiemu 5 dych, żeby wszyscy go poznali.

Proszę:

Ciekawe tematy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz!
Podaj swoje imię

Ciekawe tematy